Dodaj ogłoszenie

Witaj, nieznajomy! [ Zarejestruj | Zaloguj się

milik

Bieganie dla wyniku, rywalizacja czy uzależnienie?

Ścieżki biegowe 23 sierpnia 2017

Dziś znów zaszalałem a sytuacja ta powtarza się jak zawsze. Zaczynam spokojnie po czym mój bieg przechodzi w fazę wyścigu… tylko z kim ja się właściwie ścigam, przecież nikt mnie nie goni za czym tak pędzę? Ale od początku…

Od zawsze jak pamiętam byłem osobą niecierpliwą, wyścig był dla mnie ważny chyba w każdej dziedzinie. Niecierpliwość i brak opanowania to wybuchowa mieszanka, zawsze zastanawiałem się czy to co robimy trzeba budować od podstaw czyli powoli czy tempem “boom” i jest? Może jednak nie tędy droga ale czy wszystko musi się ślimaczyć. No otóż niby tak, nasze życie od zawsze się ślimaczy i raczej nie zmieni to się zbyt szybko, ludzie pędzą za pieniędzmi, sławą, i wieloma zbędnymi rzeczami.

Mój pęd wydaje się jednak odbiegać od normy ja ścigam się z czasem na treningu i choć nie biję rekordów świata to w mojej głowie notuję poszczególne fragmenty na trasie swojego biegu po czym gdy znów mam okazję biec tą samą ścieżka staram się bić na każdym punkcie nowy rekord. Choć brzmi to śmiesznie to nie koniecznie takie jest. Mam wielu znajomych biegaczy dla których bieganie jest przygodą, sprawia im wiele przyjemności i widać w nich tę zakorzenioną pasję, kiedy pytam się ich po co to robią najczęściej dostaję odpowiedź “dla przyjemności” dla mnie to trochę zwariowane bo moja pasja biegania nie wiele ma z przyjemnością.

Kiedy wychodzę na trening każdy pokonany kilometr stanowi dla mnie wyzwanie, biegnę szybciej i szybciej, umieram zatrzymuję się łapie oddech i powtórka, nie brzmi to zbyt “przyjemnie” jednak nadal to robię a po tygodniu bez biegania dostaję wręcz gorączki biegowej myśląc że zaraz mnie rozsadzi jeśli nie przebiegnę choć kilometra. Przez długi czas nie potrafiłem zrozumieć o co chodzi i czemu ten problem dotyczy właśnie mnie, po rozwiązanie udałem się z ciekawością do psychologa sportowego. Szczerze to zrobiłem to w tajemnicy przed znajomymi co by nie wzięli mnie za wariata, choć sam bylem dość sceptyczny co do tego to muszę przyznać ze spotkanie z psychologiem sportowym bardzo mnie zaskoczyło. Rozmowę zaczęliśmy od żartów, wspólnego dzielenia się doświadczeniem sportowym, myślę że ta część miała zbliżyć mnie do rozmówcy tak abym poczuł się bardziej swobodnie. Dalsza cześć to podstawowe pytania jak: “czym jest dla ciebie sport”, “po co to robisz”, “czy kochasz rywalizacje” itp. Psycholog postawił jednoznaczną diagnozę która wryła mnie w ziemię “JESTEM UZALEŻNIONY”. Po drodze do domu dużo myślałem o słowach psychologa a postawione przez niego argumenty wryły się mocno w mojej głowie, sprawiając że jego teoria stała się dla mnie bardziej oczywista. Choć odpowiadając na jedno z jego pytań jedno z pytań zapadło mi mocno w pamięci “czy jesteś zazdrosny gdy widzisz innych biegaczy?” czułem co może być na rzeczy.

Wróciłem do domu i rzuciłem kątem oka na buty leżące w rogu przedpokoju i odtąd wiedziałem że robię to z uzależnienia nie oczekując postępu wynikowego czy rywalizacji, to endorfiny które płyną w moich żyłach każą mi dawać z siebie więcej i więcej. Ja jestem uzależniony a jak jest z wami?

    

Wyświetlono 53 razy

  

Polecane